Odtwarzanie Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Paulina Sosnowska


* 14.01.1990

 

+ 12.05.2010

Miejsce pochówku: Cmentarz Parafialny Lębork ul. Kaszubska

,

woj. pomorskie

 
Licznik odwiedzin strony
51277
Czwarta rocznica odejścia
Nie wierzę, że minęło już tyle czasu. Dokładnie cztery lata temu straciłem dwie najbliższe mi osoby. Każdego dnia przez te cztery lata jestem przy was, nie zapomniałem. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł o was zapomnieć, albo chociaż przez chwile być obojętnym, nigdy. Kolejny raz podkreślę swoje odczucia, że to nie ma najmniejszego znaczenia która to rocznica, że to wciąż ten sam ból, ta sama bezradność i coraz bardziej narastająca tęsknota. Ostatni raz widzieliśmy się 1460 dni temu. Często oszukuję sam siebie, oszukuję się na każdym kroku wmawiając sobie, że jeszcze nie tak dawno byliśmy razem, że razem żyliśmy. Wciąż nie potrafię poddać się tej prawdzie, że minęło już tyle czasu, że te 1460 dni to tak niewiarygodnie długo. Ile moglibyśmy jeszcze doświadczyć mając do wyczerpania te okrągłe cztery lata, to jest niemożliwe. Ponownie wspominając ten dzień czuję tę gorycz, chaos i rozpacz w moim domu. To bardzo ciężkie wspomnienie, które chcąc czy nie chcąc powraca właśnie w dzisiejszym dniu. Kiedy przypomnę sobie jak gwałtownie i bezlitośnie musieliśmy spojrzeć tym przykrym realiom w oczy, aż serce boli i znów uderza ta bezradność, bezsilność. Ten przykry dla mnie dzień dwunasty maja odebrał mi tak wiele. Niesłusznie odbierając życie dziewczyn, zauważam brakującą część mnie. Nie lubię kiedy ktoś pyta '...jak tam u Ciebie?' wtedy boję się odpowiedzieć, że jest dobrze, że już jest w porządku, bo wiem, że odpowiadam wbrew temu co wciąż czuję nieprzerwanie przez ostatnie cztery lata. Nie potrafię z czystym sumieniem odpowiedzieć, że wszystko jest normalnie, że wszystko powraca do normy, bo to wciąż się ze mną kłóci. Możliwe, że to moja wada, że nie potrafię stawić czoła całej tej przykrej sytuacji, że ciężko znaleźć mi tę odebraną część siebie, a z drugiej strony widzę piękną twarz mojej siostry której tak wiele zawdzięczam, dzięki której żyłem w taki sposób, że przez te cztery lata bez niej, nie zniszczyłem tej więzi i nie dałem sobie jej zniszczyć. Dzisiaj wspominając powitanie 2010 roku, czuję żal. Wiadomo jak każdy człowiek na wstępie nowego roku zastanawia się nad tym co takiego ten rok przyniesie. Ja głęboko byłem przekonany i wydawało mi się, że 2010 rok będzie rokiem wyjątkowym, że przed nami mnóstwo wspaniałych chwil, że nowy rok wniesie coś nowego, że wniesie kolejną dawkę dobrych wspomnień i z żalem będziemy go żegnać. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego tak optymistycznie byłem do tego nastawiony. Niestety jak się okazało niecałe pół roku później myliłem się. Czuję wyżej wspomniany żal, którego nie potrafię skierować do niczego innego jak losu. Nie wiem jak mogę sprecyzować pożegnanie najgorszego roku w moim życiu. Wydaje się, że to tylko cyfry, a dla mnie było to znacznie więcej. Z jednej strony czułem gniew i żal, że właśnie w 2010 roku odebrano mi siostrę i przyjaciółkę, a z drugiej strony żal było mi przeskoczyć dalej, ostatecznie zakończyć pewien etap, już bez obecności dziewczyn. Każdego dnia tęsknię za wszystkim tym co było. Tęsknię za Paulinką i Kornelią i też za przeszłością. Tęsknię za wszystkimi wspaniałymi chwilami, tęsknię też za tymi gorszymi, tęsknie po prostu za pięknymi czasami, kiedy byliśmy w komplecie, kiedy mieliśmy się na wyciągnięcie ręki, kiedy miałem tę przyjemność i zaszczyt uczestniczyć z wami w tych wyjątkowych chwilach, które dzisiaj są dla mnie pięknymi wspomnieniami. Tęsknię bardzo, na każdym kroku. Bardzo chciałbym zmienić bieg tej historii. Odwrócić do góry nogami czas i tego dwunastego maja uświadomić wam, że ten dzień nas zniszczy, że już nigdy więcej się nie zobaczymy, że to odmieni nasze życia na zawsze. Gdybym tylko mógł teraz cofnąć się w czasie... spojrzeć na kalendarz i zobaczyć tę dwunastkę, dwunastkę która zmiotła mnie z nóg. Zrobiłbym wszystko, poruszył niebo i ziemię, żeby tylko was zatrzymać w domu, nawet na kilka tygodni, miesięcy... to nie miałoby znaczenia. Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, nie potrzebowałbym niczego więcej, tylko mieć was przy sobie. Z pewnością opowiedziałbym wam o tym jak bardzo wasze odejście odmieniło życie nie tylko moje, ale i wielu innych osób. Opowiedziałbym też o tym jak ciężko jest budzić się każdego dnia w tym smutnym już świecie w którym was nie ma. Zawsze w moim sercu będzie dla was miejsce, to się nigdy nie zmieniło.
Zgłoś SPAM
20 Urodziny Kornelii
Dzisiaj Kornelia ukończyłaby dwadzieścia lat. Znaliśmy się z Kornelią bardzo dobrze, rozumieliśmy się bez słów. Za każdym razem kiedy miałem gorszy dzień, Kornelia z łatwością potrafiła mnie rozgryźć i błyskawicznie poprawić mi nastrój, swoją osobą i niebywałym charakterem nadawała mi codziennej dawki energii. Jej codzienna obecność w moim życiu ciągnąca się przez dobre lata owocowała tym, że Kornelia stała się dla mnie kimś nad wyraz bliskim, bliższym niż koleżanka i jeszcze bliższym niż przyjaciółka. W tym wyjątkowym dniu, w dniu urodzin Kornelii głęboko wracam do wspomnień, wspólnych kilkugodzinnych spotkań, rozmów, zabawnie spędzonego czasu i tego jak jej osoba pozytywnie wpłynęła na moje życie. Za każdym razem towarzyszy mi uśmiech na twarzy, kiedy przypominam sobie jej chaotyczny styl bycia, jej barwę głosu, jej krzyki i zabawne "opierniczanie" w chwilach kiedy coś nie wychodziło po jej myśli, ten specyficzny sposób wypowiadania się i korzystania z sarkastycznych powiedzeń. Może zabrzmi to dziwnie, ale osobowość Kornelii łączyło szaleństwo, wspomniany chaos i jednocześnie była delikatna co budowało jej indywidualność... wszystkie te cechy potrafiła w sobie pogodzić i to było w niej piękne. Jak każdy młody człowiek w tym Kornelia miała swoje cele do których twardo dążyła i z których nie rezegynowała. Kornelia potrafiłaby w mniej niż minutę pogodzić największych wrogów, jednocześnie przegadać ich nawzajem, była sprytna, bystra, konkretna i miała też wielkie serducho. Kornelia którą znam była najbardziej wyjątkowa ze wszystkich znanych mi osób, była po prostu sobą. W dniu jej urodzin, nie chciałaby życzeń i prezentów, powiedziałaby - "...przestań już tyle gadać, tylko mnie przytul..." Właśnie taką była osobą, pełną życia, entuzjazmu, z każdego wydarzenia potrafiła wyrwać odrobinę miejsca na dobrą i zdrową dawkę śmiechu. Kornelii było wszędzie pełno. Uwielbiałem jej szalone pomysły, jeden za drugim, minuta po minucie. Jestem wdzięczny za te setki przegadanych godzin, za jej wspaniałe towarzystwo przy którym nie można było być niezadowolonym czy znużonym. Dziękuje jej za to, że była przy mnie codziennie, że wniosła w moje życie swój wyjątkowy chaos, że zakodowała mi w głowie ten śmieszny sposób wypowiedzi i posługiwania się sarkazmem. Jestem wdzięczny, że miałem szansę Ją poznać i, że tak szybko odnalazłem dla niej kawał miejsca w swoim sercu. Wydaje mi się, że wiedziała o tym, że pokochałem Ją prawie tak bardzo jak własną siostrę.
Zgłoś SPAM
Najpiękniejsze Wspomnienia
To zdjęcie jednoznacznie podsumowuje wszystko to co łączy mnie z moją siostrą od dnia moich narodzin aż do dzisiaj z tym, że Ja i Paulinka idziemy teraz oddzielną drogą, a być może idziemy drogą naprzeciw sobie. Mimo, że na tym zdjęciu nie widać twarzy Paulinki, Ja jednak widzę jej buzię i delikatny uśmiech który jej towarzyszył. Początkowo chciałem zachować to zdjęcie dla siebie, tylko dla siebie, ale przecież jest ono pewnym symbolem i czymś więcej niż tylko zdjęciem, dla mnie to naprawdę nie tylko zdjęcie. To kolejny fundament tego co budowaliśmy razem. Właśnie tak wspominam moje dzieciństwo. Nigdy nie byłem w nim osamotniony, we wszystkich wspomnieniach towarzyszy mi Paulinka. Istnieje wiele równie pięknych zdjęć, które z pewnością zostaną już tylko ze mną, z którymi nie mogę się podzielić, one muszą zostać tylko dla mnie, dlatego też nie mogę pokazać tych najbardziej emocjonujących i sentymentalnych dla mnie zdjęć, po prostu nie mogę. Mam nadzieję, że każdy z was potrafi to zrozumieć. Film, który zapowiadałem kilka miesięcy temu będzie nosić tytuł "Najpiękniejsze Wspomnienia" i będzie to forma przebłysku z dzieciństwa Paulinki. Zdecydowałem się na taki tytuł, ponieważ rzeczywiście zawarte w nim cegiełki są jednymi z moich najpiękniejszch wspomnień, są to wspomnienia bezcenne, silne, wyraźne i wyryte w pamięci już na zawsze. Wyobrażam sobie jak będzie prezentować się ten film, ale nie mam zielonego pojęcia jak tego dokonam. Na tę chwile przeglądałem jedynie garstkę zdjęć po których nie spodziewałem się aż tak silnych emocji. Zdjęcia z dzieciństwa działają na mnie o wiele silniej niż te sprzed czterech lat. Obawiam się tych wszystkich nagrań wideo i tego, że zablokują mnie jeszcze bardziej niż przypuszczałem. Nie potrafię jeszcze odpowiedzieć kiedy zacznę pracę nad tym filmem, a tym bardziej kiedy ukończę. Zdecydowanie przerosła mnie ta dawka emocji i wspomnień, a przejrzałem przecież tylko kilka zdjęć. Jak wspomniałem wybrałem już tytuł Paulinka - Najpiękniejsze wspomnienia
Zgłoś SPAM
Spojrzeć śmierci prosto w oczy
Spojrzeć śmierci prosto w oczy. Możliwe, że każdy z nas otarł się już o śmierć, świadomie lub bez świadomości, że dzieliły nas sekundy od utraty tchnienia. Niewiele brakowało, a dzisiaj nie było by na świecie mojej babci, dziadka, moich rodziców i jeszcze wtedy malutkiej Paulinki. Co za tym idzie, dzisiaj nie byłoby również i mnie. Znam tę historie z opowiadań rodziców oraz dziadków, którzy również uczestniczyli w tym zdarzeniu. Prawie dwadzieścia cztery lata temu, kiedy jeszcze nie było mnie na tym świecie, mojej całej rodzinie dane było spojrzeć śmierci w oczy. Poznałem tę historię już jako nastolatek, z relacji mojej mamy, która opowiedziała mi o tym jak pierwszy raz w życiu ujrzała całe swoje życie w przeciągu sekundy. Wszystko miało miejsce na pograniczu naszego miasta, kiedy to rodzice z malutką Paulinką w wózku wraz z dziadkami wracali od nieżyjących już dzisiaj pradziadków. Babcia siedziała w samochodzie niedaleko chodnika po którym wracali moi rodzice z Paulinką, dziadek prawdopodobnie jeszcze nie wsiadł do samochodu. O ile dobrze pamiętam to żegnali się i każdy miał udać się w swoją stronę. Jednak nagle wszyscy zamarli w bezruchu, skierowani wzrokiem w tym samym kierunku. Ujrzeli pędzącą ciężarówkę i przyczepę, która zaczęła bokiem wyprzedzać samą ciężarówkę. Przyczepa szorowała przeciwległy pas ruchu, ciągnęła się również chodnikiem na którym stała moja mama z wózkiem. Pamiętam z tych opowiadań, że dość trzeźwo w tej sytuacji zachował się mój tata wraz z dziadkiem i wiem też, że mamę zablokowało, po prostu stała w miejscu. Mój tata odepchnął wózek w którym była Paulinka całkiem na bok, z pewnością też odepchnął mamę. Dziadek natomiast w desperacji przepychał do tyłu samochód w którym siedziała babcia, ona również oniemiała. Dzieliły ich sekundy, metry od tragicznej śmierci. Z ich opowiadań wynika, że była to naprawdę kwestia kilku sekund. W ostatniej chwili kierowca ciężarówki, odzyskał panowanie nad przyczepą, która w ostatnim możliwym momencie wskoczyła na właściwy tor. Jak się później okazało kierowca ciężarówki gwałtownie wyminął pijanego rowerzystę, który nagle wyjechał z parku wprost na ulicę. Moja mama opowiadała mi, że w tych najszybszych sekundach w swoim życiu, odebrało jej głos, nie była zdolna do jakiejkolwiek reakcji. Wyobrażam sobie jak tragiczny w skutkach mógłby być ten dzień dla mojej rodziny, rozmiar tragedii byłby ogromny. Zginęłyby cztery dorosłe osoby i małe dziecko. Szczęśliwie nikomu nic się nie stało i było mi dane, niecałe dwa lata później przyjść na ten świat i poznać moją rodzinę, doświadczyć miłości od rodziców, babci i dziadka jak i szczerej miłości Paulinki, którą dzieliliśmy się przez kolejne osiemnaście lat, a przecież niewiele brakowało, żebym nie miał tej szansy. Jestem na prawdę wdzięczny, że mogłem uczestniczyć w życiu mojej siostry, ale patrząc na to z innej perspektywy, wciąż mam w sobie żal, że trwało to tak krótko, zdecydowanie za krótko!
Zgłoś SPAM
24 Urodziny Paulinki
Dziś Paulinka ukończyłaby swoje dwudzieste czwarte urodziny. Jednak dzisiejsze święto Paulinki jest dalekie od prawdziwej celebracji, bo przecież ponad trzy lata temu Paulinka odeszła na zawsze. Kim Paulinka byłaby dzisiaj? jak wyglądałoby jej życie? Nie do końca potrafię to podsumować, mogę jedynie zakładać i przypuszczać, że zakończyłaby wiele swoich niedokończonych spraw, że biegłaby dalej nie oglądając się za siebie i, że nadal byłaby przy nas, tego jestem pewien najbardziej na świecie. To wciąż dla mnie niezrozumiałe, niepojęte, że przekroczyłem wiekową granicę między mną a Paulinką. Nie potrafię zrozumieć tego, że mógłbym kiedykolwiek, a raczej już mam więcej lat niż moja siostra, która przecież zawsze była ode mnie o dwa lata starsza. W moim domu czas się zatrzymał w 2010 roku, a Ja mając dwadzieścia jeden lat wciąż czuję się osiemnastolatkiem, nie akceptuję tego, że jestem starszy od Paulinki. Śmierć została źle skonstruowana, źle dlatego, że niesłusznie zabierając czyjeś tchnienie, zniszczyła życie pozostałym, burząc i rozdzielając wszystko to co zbudowaliśmy. Jak teraz mieć zaufanie i starać się żyć dalej, skoro nikt nie zapewni i nie ubezpieczy przed tym, że to wszystko może się powtórzyć i runąć z jeszcze większym impetem. Jeśli dostałbym od jakiejś siły wyższej propozycję czy chcę teraz wyzerować swoje życie i obudzić się znów dwadzieścia jeden lat temu, zgodziłbym się tylko dlatego, że chciałbym przeżyć te wszystkie wartościowe i piękne chwile z Paulinką na nowo. Chciałbym się obudzić w tych najwcześniejszych latach, w tych w których poznałem prawdziwą definicję rodzeństwa. Chciałbym też przeżyć jeszcze raz te ostatnie lata spędzone z Paulinką, wiem, że byłbym przerażony, ogromnie lękałbym się przyszłości i tego, że ta traumatyczna tragedia mogłaby się powtórzyć. Nie jestem pewien czy przeżyłbym te okropne rozstanie po raz drugi. Wydaje mi się, że gdyby Paulinka dostała szansę tego tragicznego, dwunastego maja, Jej i nasze życia wyglądałoby jeszcze inaczej niż przed Jej odejściem i z pewnością inaczej niż teraz. Inaczej niż przed dwunastym maja pod względem tego, że doceniłaby życie jeszcze bardziej. Możliwe, że mógłby się nieco zmienić jej światopogląd. Nie wiem czy można by pogłębić nasze więzi jeszcze bardziej, ale Paulinka dałaby radę, byłoby pięknie, ale tylko wtedy kiedy dostałaby tę szansę, a przecież na nią zasługiwała najbardziej ze wszystkich osób które znam. Dzisiaj Paulinka piekłaby ciasta na swoje urodziny, miałaby starannie wszystko przygotowane i dopięte na ostatni guzik by godnie ugościć rodzinę, zresztą jak zawsze. Brakuje mi ogromnie naszych prawie codziennych długich rozmów w nocy, zwłaszcza tej szczerości i pewności, że jest obok w pokoju osoba na którą można zawsze liczyć, ufać i za którą można by skoczyć w ogień byleby była bezpieczna. Paulinka dotrzymała mojego bezpieczeństwa, Ja niestety nie mogłem nic zrobić, ale do ostatniej chwili miałem nadzieję, niech mi wybaczy.
Zgłoś SPAM
Najpiękniejszy dzień w roku.
Odkąd pamiętam w mojej rodzinie Wigilia zawsze była dniem wyjątkowym, w którym nigdy nie zabrakło serdecznego spotkania wszystkich bliskich osób. Nasze święta z roku na rok były coraz bardziej piękniejsze, zawsze spędzaliśmy je u babci i dziadka. To właśnie dzięki rodzicom, babci i dziadkowi, siostrze mojej mamy, doświadczyliśmy razem z Paulinką tę wspaniałą magię, którą to oni utworzyli wokół tych pięknych dni. Kiedy byłem jeszcze mały, pamiętam jak głęboko wierzyłem w Świętego Mikołaja, jak razem z Paulinką wyglądaliśmy przez okno czekając na jego przybycie, wspominając to dzisiaj... uśmiecham się. Z biegiem lat i kolejnych nadchodzących świąt, już nie jako dzieci lecz nastolatkowie, dostrzegliśmy na czym naprawdę polegają święta, to przecież najpiękniejszy dzień w roku dla całej rodziny, najpiękniejszy moment na najszczersze życzenia, wspólną kolację i obecność. Dzieląc się wspólnie opłatkiem nigdy nie zabrakło łez, dla Paulinki wigilia była bardzo emocjonująca, potrzebna. Jej życzenia były prawdziwe, płynące prosto z jej serca... właśnie dlatego, że za każdym razem tak bardzo się wzruszała. Nasza ostatnia wspólna Wigilia z Paulinką była inna niż te w latach poprzednich. Tym ostatnim razem postanowiliśmy urządzić ten piękny wieczór w naszym domu, właśnie wtedy Paulinka uszyła dla każdego gościa mikołajkową czapkę na krzesła, to były święta niezapomniane. Zresztą jak zawsze z Paulinką ubierałem choinkę najprędzej jak to możliwe, tylko żeby poczuć ten nadchodzący dzień. Z każdym rokiem wprowadzaliśmy drobne urozmaicenia na te szczególne dni, dlatego też w te ostatnie święta w naszym domu grane były typowo Amerykańskie kolędy, które sprawiły nam tyle radości i uśmiechu. Nasze ostatnie święta były też inne pod względem tej zmiany na jaką umówiliśmy się wszyscy kilka dni przed świętami, wspólnie doszliśmy do wniosku, że tym razem odpuścimy sobie robienie prezentów. Paulinka jednak nie potrafiła inaczej... dla każdego miała jakiś prezent, wszystkich zaskoczyła, co wprawiło i mnie w zakłopotanie. Moja siostra musiała to zrobić, ona właśnie w tamtym momencie czuła się jak ryba w wodzie, była szczęśliwa i spełniona, że zrobiła nam wszystkim niespodziankę. Nigdy nie myślała tylko o sobie i to w niej jest najpiękniejsze, że jej miłość była tak bezinteresowna bo nie liczyła nigdy na nic w zamian, tylko na to, żebyśmy byli szczęśliwi i wszyscy razem. Dlatego też dzisiejszy dzień jest dla moich najbliższych dniem takim jak każdy inny w roku, to niemożliwe, żeby zasiąść do stołu bez Paulinki, niemożliwe jest wspólne dzielenie się opłatkiem co przecież kiedyś było dla nas czymś najcenniejszym, niemożliwa jest radość z tego niegdyś pięknego dnia, to po prostu jest niemożliwe. Mogę wam jedynie życzyć tak pięknych i rodzinnych świąt jakich doświadczyłem Ja, bo są to wspomnienia które już na zawsze ulokowały się w mojej pamięci, życzę wam przede wszystkim, żeby nigdy nie zabrakło przy waszym stole najważniejszych dla was osób i żebyście wyczerpali z tego pięknego dnia właśnie takie momenty których już nigdy w życiu nie zapomnicie. Póki jest na to jeszcze czas.
Zgłoś SPAM
Też mam brata..nie byliśmy nigdy jakoś przywiązani do Siebie..Ale kiedy dowiedziałam się o Paulince i Kornelii zaczęłam doceniać to,że mam go obok siebie,że mogę go przytulić.Powiedzieć mu,że go kocham..Że mogę z nim porozmawiać..Mam tą świadomość jakie życie jest kruche..Że w jednej chwili może się skończyć to co najpiękniejsze..ŻYCIE..Nigdy chyba nie przeżyłabym gdyby nagle go zabrakło tu na Ziemii...Przepraszam Twojego brata Paulinko..Życie bywa cholernie nie sprawiedliwe;( Byłaś wyjątkowa..I te piękne niebieskie oczy,uśmiech..swoją wyjątkowością wkradłaś się w serca wielu ludzi..Nigdy Cię nie zapomnimy :* Spoczywaj w Pokoju kochany aniołku :* (*)(*)(*)
A.
Zgłoś SPAM
Jutra może nie być.
Raczej żaden młody człowiek nie zagłębia się nad tym, że mógłby nagle odejść, opuścić ten świat. To nie jest jeszcze ten moment w życiu młodego człowieka, żeby się zastanawiać nad tak trudnym tematem. Żaden młody człowiek nie myśli o tym, że jutro może już nie zobaczyć swojej mamy, taty, rodzeństwa i przyjaciół, bo przecież dopiero co zaczyna przygodę z życiem, układa sobie swoje marzenia, plany i wyznacza sobie życiowe cele. Myślę, że to działa też na odwrót... żaden rodzic kochający swoją pociechę, nie wyobraża sobie, że jutro już nie zobaczy swojego dziecka, które przecież mocno kocha i wobec którego wiązał swoje dalsze życie. Żadne kochające się rodzeństwo nie wyobraża sobie tego, że nagle może odejść najważniejszy i najwierniejszy przyjaciel w życiu. Żaden młody człowiek nie myśli o tym, że może już nigdy nie wrócić do swojego domu. Paulinka i Kornelia nie były świadome tego, że zostawią wszystko to co najcenniejsze, jednak niesprawiedliwy los nie pozwolił im wrócić do swoich najbliższych i do swojego domu w którym przecież codziennie rano budziły się i żyły razem z nami. Nikt nigdy nas nie zapewniał, że wszystko będzie dobrze, ale nikt też nigdy nie mówił, że będzie tak niesprawiedliwie i tak ciężko.
Zgłoś SPAM
Dziś znów nastała cisza.

Dziś znów nastała cisza. Cisza która dla każdego z nas w indywidualny sposób oznacza coś więcej. Moją "ciszą" jest wspomnienie tych pięknych czasów kiedy Paulinka była z nami w naszym domu, kiedy w moim domu nie było tej ciszy która jest teraz. W ten ważny i jedyny w roku dzień poświęcony tym najbliższym którym odebrano już dar życia, warto wspomnieć te najpiękniejsze chwile, warto zachować w sobie ciszę żeby znów zanurzyć się w tych najbardziej wartościowych latach naszego życia. Kiedyś dla Paulinki ten dzień był dniem niewątpliwie ważnym, wyjątkowym... Z ogromnym szacunkiem i przyjemnością zapalała znicze bliskim, co przecież dla wielu może wydawać się czymś zwyczajnym i oczywistym, lecz dla Paulinki był to gest solidarności i tego, że wciąż pamięta, że wciąż jest. Kilka lat temu u boku Paulinki, zapalając znicze na grobach naszych bliskich nawet przez ułamek sekundy nie przypuszczałem, nawet nigdy bym nie pomyślał, że za te kilka lat to Paulinka będzie tą najbliższą osobą której zapalę płomień. Wciąż wydaje się to tak ciężkie do zaakceptowania, tak niesprawiedliwe i przykre. Wydaje się, że to miało miejsce niedawno, na wyciągnięcie ręki, jednak to już czwarty raz kiedy Paulinka nie towarzyszy nam w tym dniu. W moim sercu dzień Pierwszego Listopada przechodzę codziennie, przez cały rok.

Zgłoś SPAM
Siła wspomnienia.
Myślę, że nie muszę podkreślać mojej miłości w stosunku co do Paulinki,jednak chcę powiedzieć kilka słów o tym jak silnym uczuciem obdarzyła mnie siostra. Wspaniale jest móc wrócić do wspomnień, nawet do tych z kilkunastu lat wstecz. Opowiem coś więcej o tej niezwykłej więzi która pozwoliła nam budować tę wspólną miłość i troskę. Jeszcze jako dzieci, Paulinka pozwoliła mi poczuć na czym polega definicja prawdziwego rodzeństwa i to bardzo ciężko opisać, z pewnością w tamtych latach nie zdawałem sobie sprawy jak wielki prezent od niej otrzymałem. Jednak w następnych latach kiedy przyjmowałem realia świata o wiele dojrzalej, coraz bardziej doświadczałem tej niezwykłej relacji która z każdego roku na rok potęgowała tę ciężką do obrania w słowa więź. Nie zamieniłbym swojego dzieciństwa na żadne inne, nie wymazałbym nawet tych gorszych, ale równie pięknych wspomnień. Jak wiadomo w życiu dziecka, nastolatka potem dorosłej osoby nigdy nie jest idealnie, dlatego też kiedy pojawiała się między mną a Paulinką chwila nieporozumienia czy kłótni było to krótkotrwałe i mimo tych naturalnych spięć wspominam to z uśmiechem, bo przecież po kilku minutach tej słodkiej grozy wracał uśmiech i nawet żadne z nas nie zdążyło się wtedy przeprosić, ponieważ już za chwile wszystko wracało do tej niesamowitej i pięknej normy, Paulinka długo nie potrafiła się złościć. Nie mam takiego wspomnienia z Paulinką które chciałbym wymazać, po prostu taka chwila nigdy nie istniała. Ponownie zanurzając się w te piękne, wczesne lata dzieciństwa czuję te poczucie bezpieczeństwa i bezwzględnego zaufania jakim obdarzyli nas rodzice, być może dzięki temu udało się nam zapoczątkować ten najpiękniejszy życiowy fundament który budowaliśmy aż do Dwunastego Maja. Nawet jako dziecko Paulinka była niezwykle pomysłowa... miała w sobie taki specyficzny dryg organizowania i realizacji swoich pomysłów. Przy niej i jej osobowości wydawałem się dzieckiem spokojnym wręcz leniwym. W tych najwcześniejszych latach dzieciństwa nasz wspólny pokój był kolorowy, pełen zabawek. Przy naszych łóżkach znajdował się charakterystyczny stolik na którym widnieli bohaterowie Myszki Miki, pamiętam jak jedliśmy przy nim kolację oglądając kreskówki na niewielkim telewizorku. To się wydaje być wspomnieniem zwyczajnym, naturalnym... jednak kiedy do tego wracam chciałbym przenieść się z powrotem do tamtego etapu, to były najpiękniejsze lata mojego życia. Wszystko to zawdzięczam siostrze bez której nigdy nie byłbym człowiekiem jakim jestem teraz. Oddałbym tak wiele, żeby móc znów budzić się w tym niegdyś kolorowym i pełnym życia domu.
Zgłoś SPAM
Paulinka - Kiedy zamykam oczy
Czuję radość, że wreszcie mogę podzielić się z wami tym co udało mi się stworzyć, filmem nad którym pracowałem bardzo długo. Jest to wyjątkowy moment dla mnie, bo po raz kolejny dzielę się swoimi przemyśleniami, ale także przekazem który kryje się w filmie. Każdy z nas zamyka oczy, lecz co nadejdzie kiedy zamkniemy je ostatecznie.... Ja głęboko wierzę, że nasze ziemskie istnienie jest jedynie drobnym ułamkiem tego co czeka nas po odejściu. W moich wyobrażeniach i w moich snach niebo jest zielone z mnóstwem roślin, niebo w którym wyobraźnia staje się kluczem do dalszej przygody, niebo w którym odnajdziemy się ze swoimi bliskimi, niebo w którym wypiję tę długo wyczekiwaną kawę z siostrą. W moim niebie nie ma żadnego rodzaju ograniczeń. Paulinka na to zasługuje, wszyscy zasługujemy. Kiedy tworzyłem te piękne miejsca czy to z moich wyobrażeń czy snów poczułem pewnego rodzaju uczucie, które wymusiło na mnie głębokie przemyślenie. Wierzę, że w dniu mojego odejścia będzie mi łatwiej odnaleźć Paulinkę, odnoszę wrażenie, że te miejsca mogłyby stać się miejscami docelowymi naszego spotkania. Wierzę, że te wyjątkowe sny nie były przypadkowe i oznaczały coś więcej. Nie mam wątpliwości, że po naszym odejściu istnieje drugie życie na które zasługujemy. Jedynie nie mam tej stuprocentowej pewności jak to może wyglądać. To jest nasze niebo, to tylko mój piękny sen.
Zgłoś SPAM
gość
Wspomnienia czasem nie dają zasnąć, ale bez wspomnień nie ma czego śnić.
kasia T
Zgłoś SPAM
Spoczywaj w pokoju Paulinko :(
Monika Kulesza
Zgłoś SPAM
Ogromne Serce Paulinki
Nigdy nie wspominałem o ogromnym sercu mojej siostry, która nie była obojętna na cudze nieszczęście, cudzą krzywdę czy cudze niepowodzenie. Dziś przy bramie cmentarza spotkałem pewną specyficzną, starszą Panią, która w sezonie letnim sprzedaje kompozycje kwiatowe polnych kwiatów (zapewne z jej ogrodu). Kobieta ta swoim serdecznym spojrzeniem zapraszała do zakupu kwiatów za drobną opłatą. Znów zamykam oczy i widzę doskonale tę sytuacje... około cztery lata temu odeszła nasza ciocia, widzę jak przechodzimy przez tę bramę razem z mamą i Paulinką. Paulinka niewytrzymała... ona musiała się cofnąć, nie wybaczyłaby sobie gdyby choć trochę nie sprawiła radości tej staruszce. Moja siostra potrafiła się dzielić tym co miała, dlatego też wybrała jeden ze skromniejszych bukietów płacąc za niego kilkadziesiąt złotych kiedy należało się zaledwie kilka złotówek. Kobieta szybko zorientowała się, że dostała o wiele więcej niż się należało i widzę ten piękny, szczery, uprzejmy uśmiech oddalającej się Paulinki w której było widać wewnętrzne spełnienie , to ukazuje Ją w całości. Paulinka potrafiła oddać to co miała byleby sprawić komuś przyjemność. Pamiętam tę sytuację doskonale... tak samo jak starszą Panią. Około tygodnia po odejściu Paulinki ta Pani znów stała przy bramie ze swoimi kwiatami, zorientowała się po naszych straconych twarzach, że Paulinka odeszła... widziałem w jej oczach silne wzruszenie. Paulinka czuła się potrzebna w tym świecie, wyciągała pomocną dłoń do przyjaciół, znajomych, ale także do obcych ludzi. Taka jest jej natura, nigdy nie była obojętna, to nawet kłóciłoby się z jej osobowością. Któregoś dnia rozpoznałem bukiet tej Pani w ogrodzie Paulinki, to jest piękne i przykre zarazem.
Zgłoś SPAM
Nasz aniołek najpiękniejszy . Tak bardzo cię kocham ciągle tęsknie Dlaczego właśnie Ty musiałaś odejść ? Paulinka i Kornelcia Tęsknie za wami [*]
Patrycja
Zgłoś SPAM
Pamiętamy o tobie Paulinko [*]
Gosia
Zgłoś SPAM
Dlaczego Bóg zabiera tak wyjątkowe osoby jak Paulinka ? Myślę że Paulinka jest teraz w niebie i jest jej dobrze . Damianie podziwiam cię za to co robisz dla Paulinki jesteś wyjątkowym człowiekiem to piękne co robisz dla swojej siostry . Współczuję ci i twojej całej rodzinie straty Paulinki . Musisz być silny Paulinka jest na pewno w bezpiecznym miejscu i jest z ciebie dumna . [*]
Bożena
Zgłoś SPAM
Najpiękniejszy prezent
Najpiękniejszy prezent dla mojej mamy. Wiem doskonale co sprawiłoby ogromną euforię radości, wielkie łzy szczęścia. Z pewnością nie byłaby to żadna materialna rzecz. Nawet nie muszę się nad tym zastanawiać, że ogromną radością i szczęściem dla mojej mamy byłaby obecność Paulinki. Potrafię sobie wyobrazić Paulinkę, która dzisiaj dzwoni do drzwi naszego domu i wchodzi z walizkami. Te olbrzymie zaskoczenie i uczucia które by temu towarzyszyły były by tak silne, że przez pierwsze kilka godzin byłby to płacz szczęścia. Gdyby Paulinka dzisiaj przytuliła moją mamę... jak niesamowity byłby ten uścisk. Jak pięknie byłoby zwyczajnie wypić kawę, porozmawiać i poczuć tę ulgę, że już wszystko jest w porządku. Jestem przekonany, że żadne z nas nie zmrużyłoby oczu przez kilka dni... balibyśmy się, że to tylko sen. Wspominając wcześniejsze święta dnia mamy nie zabrakło łez u naszej mamy... były to łzy radości, że wciąż jesteśmy wszyscy razem. Dzisiaj najpiękniejszym prezentem dla mojej mamy (dla nas) byłaby Paulinka, albo chociażby sama myśl, że jest bezpieczna. Piszę teraz o tym i mimo tego, że wiem, że ta sytuacja jest całkowicie nierealna, bardzo życzyłbym takiego wydarzenia mojej mamie i samemu sobie. To byłoby piękne...
Zgłoś SPAM
Strata połowy serca jest jak strata połowy świata… Ból w sercu jest ciężarem prawie nie do uniesienia… Łzy są tak gorzkie…Dzień jest tak długi… Noc bezsenna…Tęsknota tak WIELKA.
Anna Turowska z rodziną
Zgłoś SPAM
Paulinko Spoczywaj w Pokoju:* (*) Damianie nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam tak poruszona oglądając Twoje filmiki..To piękne co robisz..Dzięki Tobie pamięć o Paulince i Korneli nie zginie nigdy..
A.
Zgłoś SPAM
Paulinko Spoczywaj w Pokoju:* (*) Damianie nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam tak poruszona oglądając Twoje filmiki..To piękne co robisz..Dzięki Tobie pamięć o Paulince i Korneli nie zginie nigdy..
A.
Zgłoś SPAM
Paulinka na pewno jest teraz w niebie i patrzy na nas z góry . Śpij spokojnie aniołku :(
Aga
Zgłoś SPAM
" ja nie umarłam.Ja żyję! " i tak będzie dzięki Twojemu wspaniałemu braciszkowi! Dodawaj mu siły tak jak dotychczas to robisz.Wczoraj minęły 3 lata;( Dlaczego tak musiało się stać;( Śpij spokojnie Paulinko(*)
A.
Zgłoś SPAM
O ten porze Paulinki już z nami nie było Nigdy losowi tego nie wybaczę że zabrał nam tak wspaniałą i wyjątkową osobę . Ta szczerość i dobroć bijące z Paulinki oczów było nie do opisania była piękna zawsze pomocna i wesoła dlaczego tak musiało się stać zadaje sobie te pytanie i nie potrafię na nie odpowiedzieć . Paulinka ma wspaniałego brata Damiana dzięki niemu pamięć o Niej nigdy nie wygaśnie . Tak bardzo boli odejście bliskiej osoby . Tyle bym chciała jej powiedzieć przytulić ją i już nigdy nie pozwolić odejść . Te rozstanie zdecydowanie za długo trwa . Paulinka jest na pewno teraz w pięknym niebie jest jej dobrze Ale My wciąż o Niej Pamiętamy , tęsknimy i Bardzo ją kochamy Tęsknić i pamiętać będziemy do końca życia . Dwunasty maj był okropnym dniem nienawidzę tej daty . Dwunasty maj zabrał nam na zawsze naszą Kochana Paulinkę którą bardzo kochamy Nigdy losowi tego nie wybaczę że zabrał nam Paulinkę Mam nadzieje że spotkamy się w niebie i moje marzenie się spełni ... Tęsknię Paulinko [*]
Paulina Mańkowska
Zgłoś SPAM
w trzecią rocznicę odejścia
W moim zyciu zawsze wydawało mi się, że wszyscy bliscy mi ludzie (szczególnie najbliżsi) są zwyczajnie i po prostu nieśmiertelni. Co jakiś czas tragicznie czy po ciężkiej chorobie odchodzili ludzie co skłaniało do głębszego zastanowienia się nad swoim życiem, swoimi piorytetami i przede wszystkim nad rodziną i przyjaciółmi. Wtedy za każdym razem jakiś głos w mojej głowie powtarzał - ''To nigdy nie będzie dotyczyć twojej rodziny, twoich najbliższych ludzi których kochasz''. Ja wierzyłem w ten głos, głęboko w niego wierzyłem i byłem stanowczo przekonany, że to prawda, że moja rodzina i przyjaciele są bezpieczni. Znaczenie słowa jakim jest ''śmierć'' było mi obce, lecz nigdy nie obojętne. Żyjąc z przekonaniem, że moim najbliższym nigdy się żadna krzywda nie stanie mogłem odetchnąć i całkiem zwyczajnie żyć nie zatrzymując się i brnąć dalej. Wszystko zaczęło się odkąd zacząłem rozumieć co to znaczy umrzeć, odejść już na zawsze. Z każdym kolejnym rokiem wciąż żyłem z przekonaniem o nieśmiertelności moich bliskich, wydawało mi się to już tak oczywiste i prawidłowe. Kiedy teraz o tym myślę... widzę to jak na filmie, jak na taśmie ktora się przewija w momentach w których upewniałem się, że moja rodzina jest nieśmiertelna czyli w obliczu jakiś pobliskich tragedii. Na końcu tego filmu widzę naszą życiową tragedię, taką ogromną, kulminacyjną, która w sporej mierze podsumowała i moje życie, moje ślady i wszystkie dobre chwile jak i błędy. Film się kończy i jest już tylko cisza, brakuje już tego głosu który zapewniał o bezpieczeństwie moich bliskich. Czuję się oszukany wobec tego świata i w pewnym sensie wobec samego siebie bo w tym momencie kiedy faktycznie podsumowujesz i analizujesz swoje życie doszedłem do wniosku, że przecież ani Ja, ani Paulinka i Kornelia nie zrobiliśmy niczego złego co rzeczywiście miałoby zadecydować o cenie jaką jest nasze życie. Dla wielu ludzi śmierć drugiego człowieka wydaje się być czymś zwyczajnym, naturalnym, albo ktoś potrafi powiedzieć, że trzeba się z tym pogodzić. Przecież to niemożliwe! Jak można pogodzić się z utratą swojego kochanego dziecka, które wniosło do życia rodziny tyle pociechy, radości, miłości i też tej przygody jaką jest wspólne życie. Jak można pogodzić się z utratą swojego dziecka które starało się wychować w jak najlepszy sposób. Jak można pogodzić się z utratą dziecka o które przez dwadzieścia lat się troszczyło i dbało. Nie można pogodzić się z utratą kochanego dziecka, kochanej siostry. Można jedynie przyzwyczaić się tylko i wyłącznie do tego, że życie już wygląda zupełnie inaczej. Dwunasty Maj odmienił wszystko. Odnoszę wrażenie, że ta data, a w szczególności cyfry 12.5.2010 towarzyszą mi od zawsze, tak jakbym od bardzo dawna wiedział, że te cyfry(data) może coś oznaczać. Tymczasem w ten bolesny dzień życie wydawało się zwyczajne, normalne i takie proste w prozaicznym znaczeniu. Dobrze pamiętam co robiłem przed tym jak wydawało mi się 'zwyczajnym' telefonem. Potrafię sobie odtworzyć te kilka minut przed podniesieniem słuchawki i sama myśl o tym, że te kilka minut przed... nasze życia były takie piękne, tak sielankowe i, że mieliśmy szanse być może jeszcze coś odwrócić czy zmienić albo chociaż ostatecznie się pożegnać. Nie potrafię opisać emocji które towarzyszą mi kiedy wracam do tego dnia. Chciałoby się jeszcze tyle dziewczynom przekazać, podziękować. Jestem jedynie pewien tego, że obie swoimi krótkimi życiami zasłużyły na tak piękne i zielone niebo jakie można sobie tylko wymarzyć.
Zgłoś SPAM
Odejście bliskiej osoby jest nie do opisania . Bardzo boli . [*]
Agnieszka Kamińska
Zgłoś SPAM
Paulinko za 4 dni jest twoja rocznica śmierci dokładnie 12.05.2013r . Nie ma cię z nami już 3 i pół roku tak szybko czas leci a my wciąż tęsknimy i pamiętamy o tobie Zawsze będziemy o tobie pamiętać Brakuje nam Cię ;(
Paulina Mańkowska
Zgłoś SPAM
Najblizszym skladam najszczersze wyrazy wspolczucia.. Wiem co to znaczy stracic bliska osobe, tego bolu nie da się opisać. Trzeba zyc dla nich, wierzyc ze kiedys sie spotkamy choc zycie juz nie takie samo, pozbawione sensu... Bardzo wzruszające jest to nagranie, ciarki przechodzą jak idealnie pasuje do sytuacji... Trzymajcie się kochani
bliska śp Kasi Flont
Zgłoś SPAM
Tamte spędzone chwile z Paulinką nie wrócą nigdy ;(
Patrycja
Zgłoś SPAM
Pamiętam tamte chwile, śpiew ptaków i radosne melodie. Pamiętam tę radość, której wokół było tyle... Teraz Cię zabrakło, to jak zgasić wszystkie gwiazdy na niebie. Zostały tylko wspomnienia, jak bardzo jestem daleko od Ciebie. Pamiętam życie, które snem było, jakże było krótkie, i tak szybko się skończyło. Pamiętam smutek i łzy, kiedy skończyły się sny, dopóki moje serce bić nie przestanie, i kiedy słońce już więcej nie wstanie.
kasia T
Zgłoś SPAM
Wiosna 22 04 2013rok
Za oknem jest piękna wiosna .Słoneczko tak pięknie świeci ptaszki śpiewają .Ty też Paulinko bardzo lubiłaś tę porę roku W lesie jest po prostu wspaniale .To jest idealne miejsce do spacerów nie tylko wiosną ,Mam nadzieję , że tam jesteś szczęśliwa widząc taką piękną i śliczną wiosnę
Maria Lenartowicz
Zgłoś SPAM
Będziemy Pamiętać o Tobie Paulinko [*]
Paulina Mańkowska
Zgłoś SPAM
Znów nadeszły święta
Kiedyś były tak głośne, tak oczywiste, tak wyczekiwane. Paulinka bez chwili wahania śpieszyła z pomocą jeśli chodzi o przygotowanie potraw i wystroju. W towarzystwie całej rodziny potrafiła sprawić, że za każdym razem były to udane, wesołe i wspaniałe święta. To oczywiste, że jako córka pomagała mamie w przygotowaniach, ale niezwykłe jest to jak bardzo szczera i bezkompromisowa była ta pomoc. Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie, nie ma wspólnego śniadania, jest tylko cisza. Nie każdy potrafi zrozumieć to, że dni świąteczne takie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc potrafią być jednymi z najbardziej niepożądanych dni w roku. Być może nie każdy jest w stanie zrozumieć, że ciężko niegdyś pełnej rodzinie usiąść wspólnie przy stole i poczuć tę przykrą prawdę, że brakuje córki, siostry w tak ważnym dniu. To nic przyjemnego. Te fatalne zderzenie z rzeczywistością jest porównywalne do spoliczkowania i w pewnym stopniu wydaje się nieco egoistyczne bo przecież jak można wspólnie spożywać świąteczne potrawy zdając sobie sprawę z tego, że jeszcze kilka lat temu jedliśmy i spędzaliśmy te święta razem. Czy święta są "obchodzone" czy nie to mimo tego nie da się wyrzucić z siebie tych głębszych myśli i bolesnych reali, ale dzięki wszystkim pięknym wspomnieniom można odtworzyć chociażby przebłysk tych cudownych, lekkich i przede wszystkim wspólnych chwil. Problem w tym, że to wciąż za mało.
Zgłoś SPAM
Bardzo żałuje, że nie mogłam Cię poznać osobiście.... Dzięki Twojemu wspaniałemu bratu mogłam się dowiedzieć o Twoim istnieniu.. Bardzo mnie poruszyło to co się stało, często oglądam filmiki i nie potrafię zrozumieć dlaczego takie osoby odchodzą... osoby pełne ciepła, dobroci... Podobno oczy są odzwierciedleniem duszy.... Musiałaś być wspaniałą osobą...Nie potrafię powstrzymać łez patrząc na Twoje zdjęcia czy oglądając filmiki - które są zrobione przepięknie, nie ma słów żeby je opisać.Paulinko czuwaj Nad swoją Rodziną.... kiedyś wszyscy się spotkamy... nawet nie potrafię sobie wyobrazić co czuje Twoja rodzina, pomodlę się za Ciebie i za Nich.... Spoczywaj w spokoju.
Magda P.
Zgłoś SPAM
Czuwaj nad nami...
Paulina
Zgłoś SPAM
Życie jest okrutne Dlaczego zabiera tak wspaniałe i piękne osoby :(
Karolina
Zgłoś SPAM
Śmierć przydarza się każdemu, nieodwracalnie. Wpisana w życie z pierwszym oddechem, dopada nas bezlitośnie. Przyczyny są różne. I wtedy wszystko znika, codzienne kłopoty, nabrzmiałe emocje. Pozostają żywi, rozpaczliwie bezsilni, i płacz najprawdziwszy....
Magda P.
Zgłoś SPAM
Nie zapomnimy o tobie nigdy [*]
Piotrek
Zgłoś SPAM
Miłości nie opiszesz w słowach
W moim przekonaniu człowiek nie potrafi i nie jest w stanie opisać w słowach prawdziwej, szczerej miłości. Kiedy zamknę oczy i przypomnę sobie ułamek sekundy wspomnienia z Paulinką to czuję coś ciepłego uderzającego wprost w moje serce. Nie znam słów którymi potrafiłbym to wszystko spójnie objąć. Wspominając chociażby zwykłą rutynową codzienność związaną z Paulinką czuję tę potęgę emocji, tęsknoty i dochodzę do wniosku, że właśnie wtedy głośno krzyczy i tęskni moja dusza, która byłaby z pewnością gotowa już teraz na drogę do domu w którym jesteśmy wszyscy razem. Nie ma takich słów które tworzyłyby harmonię z uczuciem prawdziwej braterskiej miłości, bo miłości najzwyczajniej nie opiszesz w słowach.
Zgłoś SPAM
Paulinka 14.01.1990 - 12.05.2010

Dziś twoje 23 urodziny. Przez ten cały czas zadaje sobie pytanie dlaczego przyszło nam obchodzić tak wesoły i szczęśliwy dzień w smutku, ciszy i żalu. Jest mi źle z tą świadomością, że Ja już przekroczyłem granice naszego wieku. Zawsze były to dwa lata, w każdym momencie naszego życia dzieliły nas dwa lata bo przecież byłaś dwa lata starsza, dwa razy szybsza, dwa razy bystrzejsza byłaś po prostu we wszystkim pierwsza. Cyfry się zmieniają lata upływają lecz Ja wciąż czuję tę wiekową różnicę, mentalnie wciąż czuję się osiemnastolatkiem. Każde jedne twoje urodziny były wyjątkowe, odkąd pamiętam nigdy nie zabrakło śmiechu i czasami wzruszenia, te czasy kiedy byłaś z nami były tak magiczne i tak lekkie. Pamiętam jak na ostatnich urodzinach całkiem nieświadomie umiejscowiłaś swoje zdjęcie które otrzymałaś w prezencie pośród wszystkich kwiatów, pamiętam jak wielu osobom przez ułamek sekundy mignęło złe skojarzenie i pamiętam też moje myśli które przepełzły mi przez kilka sekund, kiedy zdałaś sobie sprawę z tego jak to wygląda szybko odłożyłaś zdjęcie na bok. Nasze złe skojarzenie było tak obce i tak dalekie, że nawet nikt szczególnie się w to nie zagłębiał. Dzisiaj wydaje się to czymś co mogło być jakimś znakiem, jakimś przesłaniem, ale kto w tamtych wspaniałych czasach zdawałby sobie sprawę, że za prawie cztery równe miesiące już nigdy nie wrócisz do domu. Każdy z nas w tamtych czasach nie przypuszczałby nawet na chwilę tej myśli, że Paulinka odejdzie, że to są jej ostatnie miesiące życia, że następnych urodzin już nie będzie, że stracimy ją bezpowrotnie. Potrafię sobie wyobrazić jak dziś wyglądałby Twój dzień, to piękne uczucie. Żałuje, że nie mogę sprawić aby to była prawda.

http://www.youtube.com/watch?v=Q_oBh8O3Jak

Zgłoś SPAM
Kiedy zamykam oczy
Od dłuższego czasu pracuję nad czymś co wyzwala moją wyobraźnię, nad czymś co jest dla mnie bardzo ważne i niezwykle wyjątkowe. Za kilka miesięcy ukończę to na co tak bardzo czekałem. To tylko mój piękny sen, ale za to jak bardzo rzeczywisty, realny i tajemniczy. Potrafię zapamiętać każdy szczegół i odwzorować go prawie identycznie jak we śnie. Być może jest to dla mnie jakaś wiadomość, jakiś przekaz albo po prostu sygnał, że Paulinka jest w swoim wymarzonym miejscu. To wszystko jest jedną wielką zagadką która powoli składa się w kompletny obraz. Mam ogromną wyobraźnię i wiarę w to, że tak właśnie jest i nikt ani nic już tego nie zmieni.
Zgłoś SPAM
Pamięć niezawodzi...
Pamięć nie zawodzi, przywołuje dawne wspomnienia. Często rozmawialiśmy o przyszłości i o wspólnych planach, rozmawialiśmy o tym, ale nie potrafiłem sobie tego po prostu wyobrazić, była jakaś blokada tak jakby wymazany obraz przyszłości. Cieple wspominam wczesne lata dzieciństwa niedzielne obiady i spotkania u dziadków, święta, urodziny i inne ważne wydarzenia w roku. Nigdy nie zapomnę naszej wspólnej troski, miłości i solidarności, przecież byliśmy gotowi oddać za siebie swoje życia, to ciężko opisać. Z uśmiechem na twarzy wspominam nasze kłótnie, sprzeczki bo przecież po kilku minutach wrogości z powrotem wszystko wracało do normy. Bardzo chciałbym Cię odzyskać chociaż na jeden zwykły dzień, ale wiem, że nie dotrzymałbym słowa i nie pozwoliłbym ci już nigdy więcej odejść.
Zgłoś SPAM
Codziennie jest tak samo....
Tak wiele potrafiłbym zmienić i oddać tylko żebyś była tu ze mną. Nie było jeszcze takiego dnia żebym o Tobie nie pomyślał, nie wspomniał. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że byliśmy dobrymi ludźmi i mimo tego zostaliśmy rozdzieleni na zawsze. Nikt z nas na to nie zasłużył i nikomu nie życzę tego uczucia, że los zabierając tych których kochasz zabrał też pewną część Ciebie bez której czujesz pustkę w swoim życiu i sercu. Chciałbym żeby moje teraźniejsze życie było tylko koszmarem. Wiem, że to nie możliwe, ale chciałbym się obudzić któregoś dnia i Cie spotkać. To prawdopodobnie nadejdzie dopiero kiedy przestanie bić mi serce, a ja przecież żyję i tak bardzo Cię potrzebuję.
Zgłoś SPAM
Paulinka - Pierwszego Listopada 2012
Pierwszy Listopada. Po raz trzeci zostałaś otulona mnóstwem zniczy i kwiatów. Wieczorne promienie ognia znów pokazały twoją niekończącą się pamięć i wzbudziły na nowo chwile zadumy i wspomnienia. Wystarczy się dobrze przyjrzeć żeby zobaczyć twój szczery uśmiech. Zagłębiając się wciąż dochodzę do wniosku, że nie musiało być to twoje święto. http://www.youtube.com/watch?v=ukc00i7APg4
Zgłoś SPAM
w drugą rocznicę odejścia (12.05.2012)
Dziś mija drugi rok kiedy wygasły wasze serca. Jeszcze dwa lata temu w godzinach porannych i popołudniowych życie toczyło się zwyczajnie prosto i bezproblemowo. Dla każdego z nas dzień wydawał się lepszy niż wczoraj, zawitało słońce, pierwszy powiew ciepła i ogólnie cała sceneria wydawała się dość letnia. Nic nie zapowiadało tak tragicznego finału dnia. Dwa lata minęły odkąd ostatni raz mogliśmy na siebie spojrzeć czy się przytulić albo dać buziaka, nigdy wcześniej nie mieliśmy tak długiego rozstania. Tęskniłem już po pierwszym dniu, aż do dziś i zapewne tęsknić będę już do końca swojego życia. Los okazał się okrutny i pozbawił nas dalszych zapewne pięknych wspólnych chwil. Przeraża mnie ta myśl, że to naprawdę już koniec, że to nie żaden koszmar tylko rzeczywistość z którą niestety trzeba się zmierzyć. Odnoszę wrażenie, że nie ma żadnej różnicy w odczuciach pomiędzy pierwszą rocznicą a drugą, to nie ma żadnego znaczenia która to rocznica. Wydaje mi się nawet, że im dłużej trwa ta rozłąka tym jest nam ciężej i jeszcze bardziej boleśnie. Z tą sytuacją nie można się pogodzić a nawet sobie tego w żaden sposób nie wyobrażam bo jak można wymazać te wszystkie piękne wspólne chwile?! To niemożliwe. Ciągle jest tak samo... tak pusto i cicho, brakuje rytmu życia i przede wszystkim tych dwóch najważniejszych osóbek. Nigdy wcześniej nie wyobrażałem sobie życia bez którejś z nich, nawet jeśli kiedykolwiek przyszła mi taka myśl to szybko od niej uciekałem. Doskonale pamiętam większość chwil i niesamowitych przeżyć związanych z wami, nigdy tego nie zapomnę. Na okrągło odtwarzam sobie te chwile w głowie, w pewnym sensie przeżywam je na nowo, ale to zupełnie nie to samo. Cofając się ze trzy lata wstecz i żyjąc z dnia na dzień z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc każdemu z nas wartość i samo brzmienie okropnego słowa jakim jest „śmierć" była zupełnie obca i całkowicie nas niedotycząca. Nikt z nas nigdy nawet nie przypuszczałby, że któregoś dnia to wszystko co wspólnie przez tyle lat konserwowaliśmy i budowaliśmy może po prostu od tak runąć w ciągu sekundy i już nigdy nie powrócić. Nie potrafię opisać tego co odczuwam wspominając dzień dwunastego maja, nie potrafię się do tego w żaden sposób odnieść. Wiem jedynie, że człowiek sam siebie oszukiwał a jednocześnie za wszelką cenę nie dopuszczał do świadomości tego, że stracił właśnie dwie naprawdę bardzo bliskie osoby, które sprawiały, że nasze życie miało jakiś szczytniejszy cel, że było piękniejsze i wypełnione braterską i przyjacielską wspólną miłością. Myślę, że każdy z nas w tamtym okropnym czasie poczuł to jak gwałtownie spadł nam sufit na głowę i jak diametralnie i bezpowrotnie zmienią się nasze życia. Doskonale wiem, że już nigdy nie poczuję tej lekkości na sercu, która towarzyszyła nam kiedy byliśmy wszyscy razem, to przykre, ale niestety prawdziwe. Wyobrażam sobie co robilibyśmy dzisiaj, jutro, za tydzień. Pewnie jak zawsze chwytalibyśmy dzień i cieszyli się z niego najbardziej jak się da. Z pewnością nie zabrakłoby przy tym śmiechu, żartów i czasem ironicznej powagi, która tak bardzo nas wszystkich śmieszyła. Z dnia na dzień człowiek uświadamia sobie, że to już nie wróci i najbardziej nurtujące w tym wszystkim jest to, że nic nie można na to poradzić, ani nikt nie jest w stanie pomóc. Kiedy zamykam oczy widzę was na moich ostatnich wspólnie spędzonych urodzinach, widzę wasze roześmiane buzie, słyszę wasze śmiechy, głosy i żarty, chciałbym już wtedy uświadomić was jak bardzo was kochamy, jak niewiele dni wam pozostało i jak wielkim ciosem dla nas będzie wasze odejście, ale przecież to nierealne. Już dzisiaj chciałbym żebyście wróciły, chciałbym wam wszystko pokazać i opowiedzieć wam jak bardzo za wami tęsknimy, jak bardzo was kochamy i jak bardzo was potrzebujemy bo ja mimo wszystko nadal nie wyobrażam sobie dalszego życia bez was. Chciałoby się jeszcze tyle wam powiedzieć i jeszcze tyle dla was zrobić, ale czasem już brak na to wszystko tchu.
Zgłoś SPAM
w pierwszą rocznicę odejścia (12.05.2011)

Jakże szybko nadszedł ten dzień. Tak bardzo się go obawialiśmy, tego uczucia, że to już okrągły rok. Nic tak bardzo nie boli jak ta myśl, że już nie ma cię wśród nas te całe 365 dni. Odrzucałem tę datę, nie chcemy przechodzić przed to po raz drugi, ale niestety musimy. Podobno czas leczy rany?! zastanawiam się tylko w jakich przypadkach, bo w tym nie ma o tym mowy. Człowiek tylko trzyma fason i udaje, że wszystko jest w porządku, a zupełnie inne emocje towarzyszą w środku. Prawda jest taka, że czas pogłębia te rany i nieustannie oddala nas od siebie fizycznie. Myślami jestem z tobą! Wspomnieniami wracam do wszystkich wspólnie spędzonych chwil i doświadczam przy tym emocji których nie potrafię opisać. Wspominając ten ostatni wspólnie spędzony dzień uświadamiam sobie, że spędziliśmy go razem lecz nie tak jak oboje chcielibyśmy. Czasem słuchając starszych piosenek przypominają mi się stare dobre czasy, kiedy jeszcze byliśmy wszyscy razem i było wszystko w porządku... to takie pozytywne uczucie. Nadeszła ta godzina... wielki chaos, panika i nieporozumienie, szok i niedowierzanie no bo przecież jak inaczej można dopuścić myśl, że najbliższa ci osoba nagle odchodzi?! Przecież to niemożliwe! Nagle ujrzałem w myślach obraz, którego nigdy nie chciałem zobaczyć. Obraz który przedstawiał sytuacje, której w ogóle nie dopuszczałem do myśli i która była dla mnie po prostu niemożliwa i niewiarygodna. A jednak los nie był łagodny i odebrał nam bezlitośnie reszte wspólnych lat i chwil. Zabierając was zabrał także dużą część nas i w tym mnie przez co wszystko w życiu stało się szare, nostalgiczne i przykre. Przez ten rok tyle już straciliśmy... to najdłuższa rozłąka jaka kiedykolwiek nas dzieliła. Już dziś tak wiele chciałoby się tobie pokazać, wszystko to co się zmieniło i to co pozostało tak jak to zostawiłaś. To wszystko wciąż czeka na Ciebie, nie zapominaj, że wciąż jest dla ciebie miejsce. Widząc po raz pierwszy miejsce w którym to wszystko się skończyło doświadczyłem dziwnego uczucia a raczej wrażenia jakbym znał dokładnie to miejsce od bardzo dawna. Nadal się odwracam na ulicach i wciąż staram się Ciebie odnaleźć lecz pod wpływem refleksji wydaje się to desperackie i bezskuteczne. W dalszym ciągu nie wierzę w to co się stało i się już z tym nigdy nie pogodzę. Gdy przypomnę sobie ten okres pomiędzy waszym odejściem a pogrzebem to stwierdzam zdecydowanie, że był to najbardziej bolesny i ciężki czas dla mnie jak i dla bliskich, ale mimo wszystko do dziś towarzyszą nam w środku bardzo podobne emocje, których nikt z nas nie potrafi wypuścić i za wszelką cenę staramy się tuszować te uczucia, aby nie pogrążać się w to bardziej. Tęsknie niesamowicie! wszyscy tęsknimy! tak bardzo brak twoich zabawnych powiedzeń, tak bardzo brak twojej fizycznej obecności, bardzo nam brak Ciebie, ale ty o tym doskonale wiesz. Bylibyśmy w stanie oddać wszystko byleby cię odzyskać i cieple przytulić. Sny są dla mnie ukojeniem, są niesamowite i emocjonujące. Kontaktujemy i widzimy się, uwielbiam to uczucie... mogę cię dotknąć, porozmawiać i przytulić, sny te są bardzo rzeczywiste podczas nich mam wrażenie, że ten sen to moje życie, tracę w nich poczucie czasu i taki sen wydaje mi się wiecznością, rozpływam się w nich i spada mi ten ciężar z serca, ale kiedy się budzę to wszystko wraca i przygnębia mnie ten fakt, że żyje w tym świecie w którym Ciebie już nie ma. Pisałem ci kilka miesięcy temu o przyjaciołach, którzy są wspaniali, lecz nie każdy chyba rozumie znaczenie słowa "przyjaciel". Byli też i ludzie przez których przemawiała niebywała nienawiść i pogarda tylko za co? i dlaczego?. Nikt z nich nie rozumie jak wspaniałą i dobrą osobą byłaś i jakie wartości reprezentowałaś, ale to ich strata, że Cię nie znali. Mogą tylko żałować. Wciąż nie potrafię zrozumieć jak w ogóle doszło do czegoś takiego, ale tylko nieliczni w tym i Ty wiesz co było tego przyczyną. Tak bardzo chciałbym z Wami porozmawiać, powygłupiać się i popłakać. Przerasta mnie myśl o następnych latach bez Was! zastanawiam się jedynie ile to wszystko jeszcze potrwa i kiedy się w końcu zobaczymy. Brakuje Was!

Zgłoś SPAM
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
-
Damian Sosnowski
28.09.2012