Odtwarzanie Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Paulina Sosnowska


* 14.01.1990

 

+ 12.05.2010

Miejsce pochówku: Cmentarz Parafialny Lębork ul. Kaszubska

,

woj. pomorskie

 
Licznik odwiedzin strony
51486

Paulinka od urodzenia była we wszystkim pierwsza, w swoim sposobie bycia miała wiele klasy i skromności.
Swoim dobrym sercem otuliła całą rodzinę, przyjaciół i ludzi godnych jej serca. Była cieple przyjazna dla wszystkich ludzi i zwierząt.
Z uwielbieniem zajmowała się dziećmi i z dużym szacunkiem traktowała osoby starsze.

Jej spojrzenie na świat było godne podziwu, była otwarta na nowe przyjaźnie, na problemy i porażki. Jej niezwykle optymistyczne nastawienie do życia dawało niesamowitej energii wielu osobom, głównie dzięki temu, że na każde życiowe zmartwienie znajdowała lekarstwo i okazywała swą pomoc.

Obdarzyła mnie hojnie swą wielką szczerą troską i ogromną braterską miłością.
Nigdy nie brakło jej czasu na rozmowę i dobrą radę, potrafiła bezbłędnie wyczuć, że dzieje się coś niedobrego i szybko starała się pomóc.
Z całego serca oddałbym swoje życie za to, żeby wróciła choć na chwilę, przytuliła się do mamy i choć trochę ukoiła ten niewyobrażalny ból. Jestem jej wdzięczny za piękne wspólne dzieciństwo i wszystkie wspólne lata spędzone razem, bez Paulinki życie nie ma sensu... człowiek tylko istnieje. Moja siostra była tylko człowiekiem, ale jak dobrym i pięknym.

12 Maja 2010 roku
Paulinka odeszła tragicznie wraz z naszą najlepszą przyjaciółką Kornelią. Właśnie tamtego dnia dla wielu serc życie straciło sens.

 
Zapal znicz   |   Wszystkie znicze
Marek
obca
2014-09-12
.
Krystyna
2014-09-04
Paulinko tak bardzo Twoi bliscy tęsknią za Tobą,wracaj do nich w snach.
Wiktoria
Nieznajoma
2014-09-04
Tam gdzie jest pamięć nie trzeba słów
Melanie
2014-09-03
Bardzo współczuję straty. Paulinka jest wyjątkowa.
Agnieszka W
2014-08-12
„Ci, których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość, to nieśmiertelność”
Emily Dickinson

Złóż kondolencje   |   Wszystkie kondolencje
Czwarta rocznica odejścia
Nie wierzę, że minęło już tyle czasu. Dokładnie cztery lata temu straciłem dwie najbliższe mi osoby. Każdego dnia przez te cztery lata jestem przy was, nie zapomniałem. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł o was zapomnieć, albo chociaż przez chwile być obojętnym, nigdy. Kolejny raz podkreślę swoje odczucia, że to nie ma najmniejszego znaczenia która to rocznica, że to wciąż ten sam ból, ta sama bezradność i coraz bardziej narastająca tęsknota. Ostatni raz widzieliśmy się 1460 dni temu. Często oszukuję sam siebie, oszukuję się na każdym kroku wmawiając sobie, że jeszcze nie tak dawno byliśmy razem, że razem żyliśmy. Wciąż nie potrafię poddać się tej prawdzie, że minęło już tyle czasu, że te 1460 dni to tak niewiarygodnie długo. Ile moglibyśmy jeszcze doświadczyć mając do wyczerpania te okrągłe cztery lata, to jest niemożliwe. Ponownie wspominając ten dzień czuję tę gorycz, chaos i rozpacz w moim domu. To bardzo ciężkie wspomnienie, które chcąc czy nie chcąc powraca właśnie w dzisiejszym dniu. Kiedy przypomnę sobie jak gwałtownie i bezlitośnie musieliśmy spojrzeć tym przykrym realiom w oczy, aż serce boli i znów uderza ta bezradność, bezsilność. Ten przykry dla mnie dzień dwunasty maja odebrał mi tak wiele. Niesłusznie odbierając życie dziewczyn, zauważam brakującą część mnie. Nie lubię kiedy ktoś pyta '...jak tam u Ciebie?' wtedy boję się odpowiedzieć, że jest dobrze, że już jest w porządku, bo wiem, że odpowiadam wbrew temu co wciąż czuję nieprzerwanie przez ostatnie cztery lata. Nie potrafię z czystym sumieniem odpowiedzieć, że wszystko jest normalnie, że wszystko powraca do normy, bo to wciąż się ze mną kłóci. Możliwe, że to moja wada, że nie potrafię stawić czoła całej tej przykrej sytuacji, że ciężko znaleźć mi tę odebraną część siebie, a z drugiej strony widzę piękną twarz mojej siostry której tak wiele zawdzięczam, dzięki której żyłem w taki sposób, że przez te cztery lata bez niej, nie zniszczyłem tej więzi i nie dałem sobie jej zniszczyć. Dzisiaj wspominając powitanie 2010 roku, czuję żal. Wiadomo jak każdy człowiek na wstępie nowego roku zastanawia się nad tym co takiego ten rok przyniesie. Ja głęboko byłem przekonany i wydawało mi się, że 2010 rok będzie rokiem wyjątkowym, że przed nami mnóstwo wspaniałych chwil, że nowy rok wniesie coś nowego, że wniesie kolejną dawkę dobrych wspomnień i z żalem będziemy go żegnać. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego tak optymistycznie byłem do tego nastawiony. Niestety jak się okazało niecałe pół roku później myliłem się. Czuję wyżej wspomniany żal, którego nie potrafię skierować do niczego innego jak losu. Nie wiem jak mogę sprecyzować pożegnanie najgorszego roku w moim życiu. Wydaje się, że to tylko cyfry, a dla mnie było to znacznie więcej. Z jednej strony czułem gniew i żal, że właśnie w 2010 roku odebrano mi siostrę i przyjaciółkę, a z drugiej strony żal było mi przeskoczyć dalej, ostatecznie zakończyć pewien etap, już bez obecności dziewczyn. Każdego dnia tęsknię za wszystkim tym co było. Tęsknię za Paulinką i Kornelią i też za przeszłością. Tęsknię za wszystkimi wspaniałymi chwilami, tęsknię też za tymi gorszymi, tęsknie po prostu za pięknymi czasami, kiedy byliśmy w komplecie, kiedy mieliśmy się na wyciągnięcie ręki, kiedy miałem tę przyjemność i zaszczyt uczestniczyć z wami w tych wyjątkowych chwilach, które dzisiaj są dla mnie pięknymi wspomnieniami. Tęsknię bardzo, na każdym kroku. Bardzo chciałbym zmienić bieg tej historii. Odwrócić do góry nogami czas i tego dwunastego maja uświadomić wam, że ten dzień nas zniszczy, że już nigdy więcej się nie zobaczymy, że to odmieni nasze życia na zawsze. Gdybym tylko mógł teraz cofnąć się w czasie... spojrzeć na kalendarz i zobaczyć tę dwunastkę, dwunastkę która zmiotła mnie z nóg. Zrobiłbym wszystko, poruszył niebo i ziemię, żeby tylko was zatrzymać w domu, nawet na kilka tygodni, miesięcy... to nie miałoby znaczenia. Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, nie potrzebowałbym niczego więcej, tylko mieć was przy sobie. Z pewnością opowiedziałbym wam o tym jak bardzo wasze odejście odmieniło życie nie tylko moje, ale i wielu innych osób. Opowiedziałbym też o tym jak ciężko jest budzić się każdego dnia w tym smutnym już świecie w którym was nie ma. Zawsze w moim sercu będzie dla was miejsce, to się nigdy nie zmieniło.
20 Urodziny Kornelii
Dzisiaj Kornelia ukończyłaby dwadzieścia lat. Znaliśmy się z Kornelią bardzo dobrze, rozumieliśmy się bez słów. Za każdym razem kiedy miałem gorszy dzień, Kornelia z łatwością potrafiła mnie rozgryźć i błyskawicznie poprawić mi nastrój, swoją osobą i niebywałym charakterem nadawała mi codziennej dawki energii. Jej codzienna obecność w moim życiu ciągnąca się przez dobre lata owocowała tym, że Kornelia stała się dla mnie kimś nad wyraz bliskim, bliższym niż koleżanka i jeszcze bliższym niż przyjaciółka. W tym wyjątkowym dniu, w dniu urodzin Kornelii głęboko wracam do wspomnień, wspólnych kilkugodzinnych spotkań, rozmów, zabawnie spędzonego czasu i tego jak jej osoba pozytywnie wpłynęła na moje życie. Za każdym razem towarzyszy mi uśmiech na twarzy, kiedy przypominam sobie jej chaotyczny styl bycia, jej barwę głosu, jej krzyki i zabawne "opierniczanie" w chwilach kiedy coś nie wychodziło po jej myśli, ten specyficzny sposób wypowiadania się i korzystania z sarkastycznych powiedzeń. Może zabrzmi to dziwnie, ale osobowość Kornelii łączyło szaleństwo, wspomniany chaos i jednocześnie była delikatna co budowało jej indywidualność... wszystkie te cechy potrafiła w sobie pogodzić i to było w niej piękne. Jak każdy młody człowiek w tym Kornelia miała swoje cele do których twardo dążyła i z których nie rezegynowała. Kornelia potrafiłaby w mniej niż minutę pogodzić największych wrogów, jednocześnie przegadać ich nawzajem, była sprytna, bystra, konkretna i miała też wielkie serducho. Kornelia którą znam była najbardziej wyjątkowa ze wszystkich znanych mi osób, była po prostu sobą. W dniu jej urodzin, nie chciałaby życzeń i prezentów, powiedziałaby - "...przestań już tyle gadać, tylko mnie przytul..." Właśnie taką była osobą, pełną życia, entuzjazmu, z każdego wydarzenia potrafiła wyrwać odrobinę miejsca na dobrą i zdrową dawkę śmiechu. Kornelii było wszędzie pełno. Uwielbiałem jej szalone pomysły, jeden za drugim, minuta po minucie. Jestem wdzięczny za te setki przegadanych godzin, za jej wspaniałe towarzystwo przy którym nie można było być niezadowolonym czy znużonym. Dziękuje jej za to, że była przy mnie codziennie, że wniosła w moje życie swój wyjątkowy chaos, że zakodowała mi w głowie ten śmieszny sposób wypowiedzi i posługiwania się sarkazmem. Jestem wdzięczny, że miałem szansę Ją poznać i, że tak szybko odnalazłem dla niej kawał miejsca w swoim sercu. Wydaje mi się, że wiedziała o tym, że pokochałem Ją prawie tak bardzo jak własną siostrę.
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie wspomnienia
PAUNELIA - w czwartą rocznicę odejścia
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie pliki audio i video
Opcje strony:
Zdjęcia
kiedy zamykam oczy....
miłości nie opiszesz w słowach
Wielkanoc 2013
Twoje 23 urodziny
-
Kamila Wybrańczyk
Kamila Wybrańczyk
napisał(a) dnia 2013-06-16
Spoczywaj w pokoju piękna gwiazdeczko [*]
-
Arek.B
Arek.B
zapalił(a) dnia 2013-10-22
wieczne swiatelko pamieci do nieba (*)(*)(*)
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
Miejsce pochówku
Kliknij, aby aktywować mapę
-
Wgraj zdjęcie
Zdjęcie miejsca pochówku
-
Pamiątki
Obrazki pamiątkowe
 
-
SprzataniePomnikow.pl
Kliknij aby obejrzeć ofertę
 
-
Damian Sosnowski
28.09.2012