Odtwarzanie Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Paulina Sosnowska


* 14.01.1990

 

+ 12.05.2010

Miejsce pochówku: Cmentarz Parafialny Lębork ul. Kaszubska

,

woj. pomorskie

 
Licznik odwiedzin strony
148051

Paulinka od urodzenia była we wszystkim pierwsza, w swoim sposobie bycia miała wiele klasy i skromności.
Swoim dobrym sercem otuliła całą rodzinę, przyjaciół i ludzi godnych jej serca. Była cieple przyjazna dla wszystkich ludzi i zwierząt.
Z uwielbieniem zajmowała się dziećmi i z dużym szacunkiem traktowała osoby starsze.

Jej spojrzenie na świat było godne podziwu, była otwarta na nowe przyjaźnie, na problemy i porażki. Jej niezwykle optymistyczne nastawienie do życia dawało niesamowitej energii wielu osobom, głównie dzięki temu, że na każde życiowe zmartwienie znajdowała lekarstwo i okazywała swą pomoc.

Obdarzyła mnie hojnie swą wielką szczerą troską i ogromną braterską miłością.
Nigdy nie brakło jej czasu na rozmowę i dobrą radę, potrafiła bezbłędnie wyczuć, że dzieje się coś niedobrego i szybko starała się pomóc.
Z całego serca oddałbym swoje życie za to, żeby wróciła choć na chwilę, przytuliła się do mamy i choć trochę ukoiła ten niewyobrażalny ból. Jestem jej wdzięczny za piękne wspólne dzieciństwo i wszystkie wspólne lata spędzone razem, bez Paulinki życie nie ma sensu... człowiek tylko istnieje. Moja siostra była tylko człowiekiem, ale jak dobrym i pięknym.

12 Maja 2010 roku
Paulinka odeszła tragicznie wraz z naszą najlepszą przyjaciółką Kornelią. Właśnie tamtego dnia dla wielu serc życie straciło sens.

 
Zapal znicz   |   Wszystkie znicze
[*]Donata
Wielkanoc 2018
2018-04-01
Niech nadzieja Zmartwychwstania przyniesie ukojenie w bolu na ten smutny czas Swiat Wielkanocnych dla Rodzicow i Brata Paulinki
angela
2018-03-29
Szkoda że Ci którzy odchodzą, nie mogą chociaż na chwilę, małą chwileczkę zjawić się w naszych domach i powiedzieć że wszystko u nich w porządku. Jakże lżej byłoby wtedy żyć i radzić sobie z tą ogromna pustką.
Krystyna
2018-03-12
Paulinko,przesyłam nieustające światełko pamięci....śpij spokojnym wiecznym snem aniołku.
docentrb
2018-03-08
Dla pięknych Aniołów wirtualna pamięć.
Wiktoria
2018-01-14
Paulinko życzę Tobie wszystkiego co najlepsze w dniu Twojego Święta gdziekolwiek jesteś. Wolałabym złożyć te życzenia Tobie osobiście choć wiem, że to niemożliwe. Mam nadzieję, że nas widzisz i cieszysz się, że o Tobie jak i o Kornelii pamiętamy.
Złóż kondolencje   |   Wszystkie kondolencje
To nie był przypadek
To nie był przypadek Dawno temu pisałem o tym, że któregoś dnia opowiem o pewnych zdarzeniach na które nie znam odpowiedzi. Właśnie nadeszła na to chwila, w której chciałbym poruszyć ten temat. Zacznę od największej zagadki jakiej doświadczyliśmy około miesiąc po odejściu Paulinki. Może powinienem zacząć od tego, że Ja, moja mama i tata po tym co się stało przez długi okres czasu spaliśmy w jednym pomieszczeniu, to było wtedy normalne, mimo tego, że mamy duży dom, dużo pomieszczeń, nikt się niczego nie obawiał, ale myślę, że mama potrzebowała mieć przynajmniej mnie blisko siebie. Którejś nocy kiedy już spaliśmy, a mnie z impetem obudził głośno grany utwór, zerknąłem na zegarek było pięć po trzeciej nad ranem, wołam mamę i pytam się czy słyszy to co Ja, odpowiedziała, że też to słyszy, że to nie możliwe. W pewnej chwili pomyślałem sobie, że jakiś samochód musiał podjechać pod nasze okna i grać głośno muzykę, ale to było właśnie to nagranie.... piosenka, która wyjaśnia wszystko i zwłaszcza moment.... ten moment As my life flashes before my eyes Im wondering will I, ever see another sunrise So many wont get the chance to say goodbye But its too late to pick up the value of my life And you can see my heart beating You can see it through my chest Said Im terrified but Im not leaving I know that I must pass this test Jest to jedna z ulubionych piosenek Paulinki  Rihanna  Russian Roulette. To nie był przypadek, i to nie był samochód ze spuszczonymi szybami i grającą muzyką. To była ta piosenka która została odtworzona na ostatnim pożegnaniu. Wstałem i wtedy byłem przestraszony, bo w moim domu nigdy tak głośno nie grała muzyka, nie w tamtym czasie, a już na pewno nie o takiej porze. Słyszę ten refren odbijający się od ścian korytarza, jak wspominałem, faktycznie byłem zaniepokojony, powiedziałem, że idę zobaczyć co się dzieje, po czym za mną podążała zdezorientowana mama, idąc dalej długim korytarzem dołączył do nas tata, piosenka nabierała w siłę, wydobywała się z mojego pokoju, było słychać to tak głośno, mimo zamkniętych drzwi. Nie wiedziałem jak się zachować, złapałem za klamkę, ale przed otwarciem spojrzałem się przerażony na rodziców. Wchodzę do pokoju, dźwięk wydobywał się z głośników komputera, grało z całej siły, najgłośniej jak tylko było można. Komputer był wyłączony, nie wiedziałem co się dzieje, tata zakręcił suwak głośności do zera, piosenka ustała. Tata jako jedyny szukał racjonalnego wytłumaczenia, zresztą jak zawsze. Też przez moment pomyślałem o tym, że czasem przebijają się przez głośniki fale radiowe, ale to przecież nie możliwe, nie w takim momencie, nie z takim nagraniem i nie o takiej porze. Co myśleć? Co myślałem wtedy i co myślę dzisiaj? Faktycznie nieprzespałem tamtej nocy, po prostu po czymś takim nie sposób było zasnąć. Zastanawiałem się i szukałem też racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego tak się stało.... odpowiedzi znaleźć nie mogłem, dźwięk od tak nie ma prawa w takiej skali, z taką perfekcyjną dokładnością i równomierną głośnością przebijać się za pomocą fali radiowych, nie zważając już na okoliczności takie jak rodzaj piosenki i moment który został odtworzony. Komputer wyłączony, dosłownie wyłączony i koniec. Ktoś kto zna język angielski z łatwością sobie przetłumaczy fragment, który przytoczyłem wyżej, ci którzy nie znają mogą to przetłumaczyć z poziomu przeglądarki. Dziś uważam, że to nie był jakiś tam przypadek czy zbieg okoliczności, bo nie ma na to wytłumaczenia, do dzisiaj nie znalazłem odpowiedzi na to co stało się tamtego dnia o 3:05, po prostu są pewne rzeczy które ciężko wyjaśnić i właśnie tamto wydarzenie od lat przedstawia się u mnie na pierwszym miejscu. Czy to co stało się wtedy było czymś więcej? nie wiem, nie mam zielonego pojęcia, ale z głowy tego wymazać nie potrafię, bo to jednak za dużo. Wszystko to co napisałem ma swój podkład. Dosyć konsekwentnie zapisywałem i notowałem wszystkie ważne i te niespotykane sytuacje w moim życiu po 12 maja, ten wpis jest jedynie edytowany i napisany z dzisiejszego punktu widzenia. Są jeszcze inne sytuacje, które mógłbym tu i teraz przytoczyć, jedna z nich dotyczy bezpośrednio Paulinki jeszcze za czasu jak była tu z nami i o tym opowiem w oddzielnym wpisie, bo to co się wydarzyło wtedy zasługuje na zupełnie odrębne wspomnienie.
28 Urodziny Paulinki
28 lat temu. Mógłbym jak co roku napisać, kim była, co lubiła, jak wyglądał ten ostatni raz kiedy ten dzień był jeszcze dniem pięknym, ale to wszystko już było. Tak naprawdę nie wiem co mógłbym jeszcze dzisiaj powiedzieć.... że jest mi przykro, że ciężko, że bardzo mi żal, że minęło już tyle lat. Nie tak to wszystko miało być, nikt się tego nie spodziewał, że urodzin Paulinki już nigdy nie będzie, że ich nie ma od osmiu lat. W tej jednej kwesti będę się powtarzać już zawsze, w kwestii w której muszę jej podziękować jak co roku, za to wszystko co zbudowała, za to kim była i jak wiele jej zawdzięczam. Dumny jestem z tego, że miałem kogoś takiego na codzień, tak piękną, mądrą i wartościową młodą kobietę, która chciała dla każdego jak najlepiej. Ogromny żal, za to, że świat ją oszukał, że życie odwróciło się do niej plecami, mimo tego, że zasługiwała na nie najbardziej ze wszystkich osób które znam. Dzisiaj po raz kolejny wrócę do 12 maja. Fragment wspomnienia 12 maja 2010 roku: "...Pierwszą rzeczą którą zrobiła mama po przyjściu do domu była modlitwa, mama uklękła w naszym salonie przed obrazem Matki Boskiej, nie byłem pewien co się dzieje, to było coś czego nigdy w życiu nie zapomnę, samo opisywanie tego jest ciężkie. Mama z desperacją w oczach wpatrzona była w obraz, mówiła o tym, że kocha swoje dzieci, że błaga o litość, o szansę, o to żeby Paulinka wróciła do nas, do domu. Sam miałem w głowie takie przebłyski, że to musi się skończyć na potłuczeniach, na złamaniach, nawet na szpitalu, a nie dopuszczałem do wiadomości tego najstraszniejszego scenariusza. Mama dalej prosiła, miała nadzieję, wtedy Ja sam zacząłem podtrzymywać mamę na duchu, ale wiedziałem, że sam sobie z tym nie poradzę, odszedłem na chwilę od mamy, poszedłem do pokoju obok i jak najszybciej wybiłem numer do babci, której powiedziałem o tym co się stało, wiedziałem, że w tej chwili babcia jest mamie najbardziej potrzebna. Babcia z przerażeniem zrozumiała to co jej przekazałem, krzyknęła do dziadka, a do mnie odpowiedziała, że już jadą, że będą najszybciej jak to możliwe. Czekałem.... czekaliśmy z mamą na telefon taty, czekaliśmy też na babcie i dziadka. Oboje staliśmy przy oknie w pokoju Paulinki, który ma widok na całą ulicę, na której kilka godzin wcześniej odprowadzałem wzrokiem odjeżdżającą Paulinkę..."
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie wspomnienia
Paulinka - Pierwszego Listopada 2017
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie pliki audio i video
Opcje strony:
Zdjęcia
Twoje 23 urodziny
kiedy zamykam oczy....
Wielkanoc 2013
miłości nie opiszesz w słowach
-
IWONA NATALIA ANNA
IWONA NATALIA ANNA
napisał(a) dnia 2015-05-12
TO JUZ 5 LAT A MY I TAK NIE ZAPOMNIMY
-
Marlena Z
Marlena Z
zapalił(a) dnia 2013-10-14
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
Miejsce pochówku
Kliknij, aby aktywować mapę

Miejsce pochówku

-
Wgraj zdjęcie
Zdjęcie miejsca pochówku
-
Pamiątki
Obrazki pamiątkowe
 
-
SprzataniePomnikow.pl
Kliknij aby obejrzeć ofertę
 
-
Damian Sosnowski
28.09.2012